początek wyprawy spis treści najciekawsze zdęjcia cieplekapcie.com edit

Dzień jedenasty, w którym zmieniamy nieco plany i zwiedzamy Alesund

<< Dzień dziesiąty | Spis treści | Dzień dwunasty >>

10.29 - Zmiana trasy

W nocy padało, ale w namiocie było sucho i dość ciepło. Wstaliśmy skoro świt o 8.30. Po śniadanku mieliśmy mały kłopot ze złożeniem namiotu, bo tropik był mokry, ale daliśmy radę. Nadal pada, ale też jest ładnie bo nad górami unoszą się białe chmury. Wygląda to ślicznie, tylko nie zapowiada szybkiej poprawy pogody, mimo że mocno tupaliśmy, żeby przestało padać. Z powodu deszczu zmieniliśmy plany i zamiast na lodowiec jedziemy do Alesund oglądać rybki w akwarium ;-)

16.06 - Alesund

Byliśmy w akwatium, ale z Delfinkami to wielka ściema, bo ich nie było. Były za to inne rybki, żółwiki i homary. Można było wyjąć z wody rozgwiazdę, albo jeżowca, co też uczyniliśmy ;-) Karmiliśmy też rybki krewetkami i oglądaliśmy, jak nurek karmi duże ryby. Było fajnie, zwłaszcza kiedy płaszcza przykleiła się pyszczkiem do szyby. Później sami siebie nakarmiliśmy szybką kromką z paszatetem i ruszyliśmy na poszukiwanie sklepu i pieniędzy. Ze sklepem poszło nam łatwo. Przez przypadek wynieśliśmy 4 jabłka. Z pieniędzmi poszło już nieco gorzej bo bank był zamknięty i nie udało nam się wymienić euro na NOK. Udało sie za to wypłacic NOK z bankomatu. Wracamy pod lodowiec.

19.08 - Spóźniony obiad

Zjedliśmy w końcu obiad. Wcześniej nie było przy drodze ani jednego parkingu z ławkami. Jedziemy drogą nr 60 ze Straada do Stryn. Zza chmur wyszło słońce. Oby taka pogoda utrzymała się do jutra. Przejechaliśmy przez kilka tuneli i wjechaliśmy do fiordu Sunnylus. W piątek planujemy nim przepłynąć z Geiranger do Valldall. Jeżeli tylko nie będzie lało, zapowiada się wspaniała wycieczka. Ten fiord jest bardzo wąski i wysoki. Cudowny i przerażający za razem. Niesamowity!

22.05 - Loen

Zatrzymaliśmy się na campingu w Loen. Do tej pory wydawało nam się, że pogoda się poprawia. Teraz zaczyna kropić deszcz. Obyśmy nie zmokli w nocy i oby się wypogodziło do jutra. Camping kosztował 135 NOK i standardowe 5 NOK za 3 minuty ciepłego prysznica. Ładnie tu: za nami fiord, przed nami jakaś wysoka góra, na której leży śnieg. W końcu epoka lodowcowa już niedługo, więc śnieg w lipcu wcale nie dziwi.

<< Dzień dziesiąty | Spis treści | Dzień dwunasty >>