początek wyprawy spis treści najciekawsze zdęjcia cieplekapcie.com edit

Dzień dwunasty, w którym chodzimy po lodowcu i przejeżdzamy obok zamarzniętych jezior w środku lata

<< Dzień jedenasty | Spis treści | Dzień trzynasty >>

09.40 - Wyprawa na lodowiec

Wyjeżdżamy z Olden. W nocy nie padało i pogoda znacznie się poprawiła. Słonko ślicznie świeci i jest ok 20 stopni. Zatrzymaliśmy się w Leon żeby kupić bilety na wycieczkę po lodowcu. Kosztowało nas to 600 NOK, ale warte jest to tych pieniędzy. Jesli już wsponinamy o pieniadzach to w Leon musieliśmy wymienić euro po bardzo kiepskim kursie. No ale oni nie znają tu kart płatniczych tylko kredytowe wiec trezba mieć gotówkę przy sobie.

16.05 - Briksidal

Za nami wycieczka na jęzor lodowca Brinksdalsbreen. Niezapomniane przeżycie. Na początku wspinalismy się górską ścieżką do jęzora lodowca. Po drodze mijaliśmy wodospad, który troszke nas zmoczył. Później przygotowaliśmy się do wyprawy na sam lodowiec. Ubraliśmy uprząż i dopasowali raki. Dostaliśmy też rękawiczki, hełm i czekan. Spacer po lodowcu trwał ponad godzinę. Szliśmy połaczeni liną przy asekuracji dwojga przewodników. W naszej grupie były jeszcze dwie pary więć stanowiliśmy niewileką grupkę. Niebiski lód lodowca jest przepiekny. Na jego powierzchni tworzą się niewielkie szczeliny, dzieki którym można spojrzeć w głąb lodowca. Woda spływała niewilekimi strumykami. Przechodziliśmy też koło takiej szczeliny, z której woda płynela do góry. Wyglądało to jak błekitna fontanna. Na lodowcu znajdują sie też urządzenia do sprawdzana jak zachowuje się lodowiec. Jak zmienia sie jego położenie, jak bardzo się cofa lub przyrasta. Nie można jednak było dotrzeć na szczyt ponieważ u góry było bardzo niebezpiecznie. Wycieczka tam mogłaby spowodować odpadnięcie kawałków lodu i skał.Więc wycieczki są organizowane tylko do połowy jęzora lodowca. Ze skał, znajdujących się po bokach lodowca, spływały wodospady. Po przeciwnej stronie zielone góry oczywiście ze śniegiem na szczycie. Całość robi niesamowite wrażenie. Po wycieczce czas na pyszny obiadek z puszki:-) i ruszamy dalej.

18.36 - Zamarznięte jeziora

Droga do Geiranger. Dolina cała w śniegu, na jeziorach regularny lód. Droga znów wąska pnie się w górę. Wspinamy się na szczyt mierzący 1476 m n.p.m Miejscami tworzą się sezonowe wodospady z topniejącego śniegu. Mamy wrażenie, że tu śnieg nie topnieje nigdy. Zalegają go grube połacie.

19.23 - Dalsniba

Wyjechalismy na Dalsnibę mierzącą 1500 m n.p.m Prowadzi na nia prywatna droga. Wjazd kosztował 60 NOK. Jednak asfalt był dośc dziurawy i pełen kolein. Oczywiście droga bardzo wąska z ostrymi zakrętami. Blisko szczytu żadnych barierek. Spogladając w gół widać przepaść. Na szczycie rozpościera sie widok na jeszcze wyższe szczyty. Wokoło śnieg a w dole majaczy zielony fiord. Pięknie a zarazem przerażająco.

21.40 - Geiranger

Znaleźliśmy niewielki bardzo zadbany camping zaraz przy wjeździe do Greiranger. Rozbiliśmy namiot w pobliżu wodospadu. Mocno szumi ale chyba nie będzie przeszkadzał podczas snu. Mamy śliczy widok na wodospad, który spływa z ogromnej skały. W zasadzie to przed chwilą zjechaliśmy z tej ogromnej skały. Bryy ciarki przechodzą po plecach. W dole widac fiord, którym będziemy jutro płynąć. Jest ciepło i świeci słonko ale jak rozmawiamy to widać parę unosząca się ust. Dolina zasnuta jest niewielka mgiełką, z którą pięknie grają promienie słoneczne. Przez to dolina wydaje się baśniowa. Jutro ruszamy w poszukiwaniu troli więc może jest baśniowa.

<< Dzień jedenasty | Spis treści | Dzień trzynasty >>