początek wyprawy spis treści najciekawsze zdęjcia cieplekapcie.com edit

Dzień szestasty, w którym płyniemy na Lofoty i śpimy na końcu świata

<< Dzień piętnasty | Spis treści | Dzień siedemnasty >>

00.41 - Wsiadamy na prom

Nie udało się wsiąść na prom o 17.45. Na nocny mamu już bilet. Według rozkładu powinien odpłynąć za 4 minuty. Tymczasem jeszcze nie przybił do brzegu. Jest jasno. Noc różni się od dnia tylko godziną na zegarze. Przestał padać deszcz, ale chmury dalej szczelnie zakrywają całe niebo. Basia śpi na siedzeniu pasażera. Ja, mimo szczerych chęci, nie mogę zasnąć. Nie wiem, czy to przez słońce świecące o północy, czy przez ciasny samochód. Następne auto to musi być duże kombi. Będę mógł się rozłożyć w bagażniku ;-)

04.32 - Moskenes

Dopłynęliśmy do Moskenes. Wyspy witają nas skałami, wąską drogą i przebłyskami słońca. Na wyższych szczytach leży śnieg. Dookoła jest ślicznie zielono. Jesteśmy jeszcze zaspani po drzemce na promie, ale jedziemy na koniec świata. Jedziemy razem!

10.36 - Camping w Å

Po przypłynięciu do Moskenes przejechaliśmy na koniec świata, czyli do Å. Rozbiliśmy namiot na campingu, który bardziej przypomina niewiadomogdzie niż camping. Teraz jemy śniadanie nad Atlantykiem. Tu jest przepięknie. Nasz namiot stoi nad urwiskiem. Dookoła rozciąga się ocean. Od strony wyspy spoglądają na nas wysokie i skaliste góry. Na najwyższych szczytach leży śnieg. Mewy wrzeszczą na całe gardła. Ładny ten koniec świata. Wieje lekki wiatr, a niebo zasnute jest chmurami. Mimo to jest ciepło i przyjemnie. Koło naszego namiotu przewija się peleton turystów. Wszyscy chcą zobaczyć koniec świata. Kiedy o 4.30 rozbijaliśmy namiot było tak samo jasno, jak teraz. Noc w lecie na Lofotach jest pojęciem czysto umownym.

13.10 - Hajłej na Lofotach ;-)

Przemierzamy Lofoty wzdłuż i wszerz, ale bardziej wzdłuż. Z prawej strony mijamy Ocean Arktyczny a z lewej góry. Skaliste szczyty porośnięte są zielonym, mięciutkim mchem. W zakamarkach wciąż leży śnieg. Osady wyglądają, jak z bajki. Mijamy małe, drewniane, kolorowe domki. Przy drodze suszą się ryby. Ogromne drewniane rusztowania uginają się pod ciężarem dorszy. Calkiem nieprzyjemnie to śmierdzi, ale wygląda niecodziennie.

14.30 - Niebiańska plaża

W Ramberg wysiadamy z auta, żeby przespacerować się po cudownie białym piasku na ogromnej plaży. Ocean w tym miejscu jest turkusowy. Widok, jak na rajskiej plaży, tylko tu nie jest tak ciepło. Temperatura nie przeszkadza nam w zamoczeniu nóg w oceanie. W planach była kompiel, ale jest jednak trochę za zimno. Nie pada i jest około 18 stopni, ale wieje chłodny wiatr. Na plaży leży mnóstwo muszelek. Uzbieraliśmy prawie pół siatki. Norwegia znowu nas zaskoczyła.

16.26 - Svolvaer

Pogoda trochę się popsuła. Całe niebo jest zasnute chmurami. Okropnie wieje. Dziś koniecznie musimy znaleźć chatkę na nocleg. Zrobiliśmy zakupyi ruszamy do Fiskebol na prom. Benzyna na Lofotach jest strasznie droga. Ponad 1 NOK droższa niż w Bodo. Zaczął się przypływ. Przejeżdzamy przez małe mostki, pod którymi woda się pieni. Wyraźnie widać prąd. Zupełnie, jakby to była rzeka, nie ocean.

18.33 - Mosty na Lofotach

Przeprawiliśmy się promem z Fiskbol do Melbu. Na promie mocno bujało ale widoki były niesamowicie piękne. Z Melbu ruszyliśmy w dalszą droge hajłejem. Właśnie przejechaliśmy mostem, który łączył dwie wyspy archipelagu. Nie było tabliczki, ale most miał ponad kilometr długości. Na horyzoncie widzimy góry pokryte śniegiem. Zmierzamy w kierunku Narviku.

<< Dzień piętnasty | Spis treści | Dzień siedemnasty >>