początek wyprawy spis treści najciekawsze zdęjcia cieplekapcie.com edit

Dzień szósty, w którym dojeżdzamy do pierwszego fiordu

<< Dzień piąty | Spis treści | Dzień siódmy >>

08.37 - Śniadanko nad jeziorem

Noc nie wiadomo gdzie mineła spokojnie. Muszki nas pogryzły i troche kropiło w nocy ale co tam. Kolejny śliczy dzień przed nami. Świeci słoneczko i zapowiada się ciepły dzionek. Osuszyliśy i oczyściliśmy namiot z muszek co było nielada wyzwaniem. Podobnie jak złożenie materaca, który nie chciał oddać z siebie powietrza. Ruszyliśmy w dalszą drogę. Niedaleko naszego biwaku znaleliśmy parking, znów nad jeziorem. Rozłożyliśmy zastawę na stole i zabraliśmy się za jedzonko. Na śniadanie przewidziane były rybi w pomidorach. Oczywiście jeśli jem takie pyszności to akaurat musze mieć na sobie białą bluzeczke :-) Więc było pranie w jeziorze. Po godzinie ruszamy dalej.

10.45 - Heddal

Obejżeliśmy drewniany kościół w Heddal. Ponoć to najpiekniejszy i najsławnijszy stavkyrke w Norwegii. Rzeczywiście budowla ładna, cała wykonana z drewna. Pokryta licznymi rzeźbami. Do złudzenia przypomina świątynię Wang w Karpaczu, a nawet była od niej mniejsza i bardziej uboga. W środku też prezetowała się skromniej. Ołtarz z krzyżem pośrodku i niewielkie stale. Oczywiście wszytsko drewniane, zbudowane bez pomocy gwoździ. Ze względu, na to że był to najładniejszy obiekt postanowiliśmy nie zwiedzać więcej stavkyrke. Choć mieliśmy ich jeszcze kilka w planie wycieczki. W sąsiedztwie kościoła znajdował się ciekawy budynek. Jego ciekawostką było to,że dach miał zrobiony z ciosanych kamieni. Niezwykle oryginalny mareriał na dach.

11.39 - Nadciągają chmurry

Zrobilismy sobie mały przystanek. Na jednym z parkingów, których tak wiele w okolicy. Łatwo znaleść miłe miejsce gdzie są stoły z ławkami. Tablica informacyjna o najbliższej okolicy, a także ubikacja w bierzącą wodą. W Polsce nie do spotkania. Tym razem wybraliśmy miejsce nad rzeką. Chmury nadciągają i robi się chłodniej. Dla poprawy atmosfery gorąca cherbata, bananki i ciasteczka. Mapa mówi, że zbliżamy sie do fiordu. Będzie to pierwszy spotkany przez nas fiord.

12.45 - Eidsborg

Wieżdżamy do Eidsborg. Mijamy lokalny stavkyrke, ale już nie zaglądamy do środka. Od kilkudziesięciu kilometrów droga jest bardzo kręta. Raz stromo podjeżdżamy pod górę, to znów zjeżdżamy w dół. Znaki z ograniczeniem 60 km/h zupełnie niepotrzebne . I tak jedziemy wolniej. Co kawałek są zakręty na agrafkę. Za to widoki zapierają dech w piersiach.

14.15 - Dalen

Do Dalen prowadzi bardzo wąska i stroma droga. Na zakrętach prawie zawracałam a przy drodze znaki z ograniczeniem predkości do 50 km/h. Zupełnie niepotrzebne. W Dalen spotykamy pierwszy mały fiord lub coś co jest przedsmakiem fiordu. Piękna zielona dolina pozwoliła nam odpocząć. Na parkingu zjedliśmy obiad i uzupełniliśmy zapas wody. Spotkaliśmy Anglika, który był bardzo zdziwiony naszą obecnością w Norwegii, gdyż jak stwierdził to dla nas za daleko. Jesteśmy przeciwnego zdania i ruszamy jeszcze dalej. Droga tym razem wiedzie go góry. Opuszczamy piękna doline równie krętą drogą.

19.40 - Lyseboten

W Suleskar skręcilismy do Lyseboten. Droga znów bardzo wąska i kręta. Na początku było przyjemnie. Droga poprzez zielone dolinki z jeziorami, topiący się śnieg i owieczki. Jednak zawsze jeśli wyjedzie się na góre trzeba również z niej zjechać. No i zaczeło się. Droga oczywiście dla jednego samochodu z mijankami. Spadek 14% !!!!! Na dodatek widok na fiord. Miałam wrażenie jakbyśmy zjeżdzali w przepaść. Na końcu drogi był tunel, który mierzył ponad 1 km. Również był wąski z 3 mijankami wewnątrz no i oczywiście z niezłym spadkiem. Samo Lyseboten to prawdziwa metropolia. Poza kampingiem jest pensjonat, sześć domów i przystań promowa. Sklep i niewielka knajpka mieszczą się w recepcji kampingu. Na kampingu spotkaliśmy grupę treningową paralotniarzy. Dowiedzieliśmy się, że skaczą z Kieragu. Nawet mieliśmy okazję zobaczyć suszącą się paralotnie. Sam kamping był dość drogi zapłaciliśmy 140 NOK za namiot. Prysznic oczywiście płatny extra, a automatu liczącego czas nie da sie oszukać.

<< Dzień piąty | Spis treści | Dzień siódmy >>