początek wyprawy spis treści najciekawsze zdęjcia cieplekapcie.com edit

Dzień siódmy, w którym więcej spacerujemy, niż jeździmy autem

<< Dzień szósty | Spis treści | Dzień ósmy >>

10.00 - Kręta droga raz jeszcze

Po śniadaniu opuszczamy Lyseboten. Znów jedziemy tą samą kręta drogą. Tym razem podjeżdżamy pod góre. I w tą strone jest znacznie łatwiej i mniej strasznie. Dotarliśmy do Lordag. Jest to parking, z którego zaczyna się szlag na Kierag. Zaczyna padać i mgła utrudnia widoczność. Kamienie są śliskie a otwarta przestrzeń wzmaga moje poczucie lęku. Dlatego zostałam na parkingu, a Miłosz samotnie wybrał sie na Kierag.

14.45 - Kjerag

Wróciłem z Kieragu. Przeszedłem trasę w 4 godziny, ale 5 godzin to dobre wyliczenie. Taki czas podawała tabica informacyjna, ale nie we wszytskim była zgodna. Pokazywała, że szlak wiedzie dookoła, a tymczasem w obie strony szedłem tą samą drogą. Na początku troche kropił deszcz, ale w połowie drogi wyszło słońce i zrobiło sie ciepło. Widoki powalające na kolana. 600 metrowe urwisko nad fiordem, ogromnie wodospady i turkusowe morze. Udało mi sie wejśc na kamień, który jest zawieszony miedzy dwoma skałami fiordu. Spotkałem Polaków, którzy na stałe mieszkaja w Duserdolfie. Też przyjechali tu na wakacje. Zrobili mi zdjęcia. Nie zabrałem żadnego jedzonka i w drodze powrotnej było ciężko i burczało w brzuszku. Kierag robi ogromne wrażenie. Na prawde warto tam wejść.

18.05 - Manfossen

W Gilja skręciliśmy z głównej drogi żeby dojechać do wodospadu w Manfossen. Po drodze przejechaliśmy przez tunel, który miał 4 km długości. Robił wrażenie. Zostawiliśmy autko na parkingu i ruszyliśmy szlakiem do wodospadu. Wyjście zajeło nam ok 25 min. Miejscami podejście było strome i niezbedne okazały się łańcuchy. Na szczycie góry można podziwiać wodospad, który spada z przeciwległej ściany. Wodospad jest piekny. Spływa w dół z 90 m. Miejsce, z którego można podziwiać wodospad, znajduje się nad urwiskiem. Pomiedzy dwoma skałami jest przepaść, a w dole płynie rzeka. Całość sprawia, że kolana uginają się.

21.00 - Kapiel w rzece

Na parkingu w Manfossen znaleźliśmy dobre miejsce na nocleg. Nie jest to nie wiadomo gdzie bo już znamy nazwe miejscowości, w której śpimy. Rozbiliśmy namiot w czym znów bardzo przeszkadzały nam muszki. Tu jest ich zdecydowanie więcej. Może sąsiedztwo wody je przyciąga. Tego nie wiemy ale walczymy z nimi. Niestety one mają przewage liczebną. Po kolacji czas na kąpiel. Woda w rzece jest lodowata ale po wyjściu jest rześko. Rzeka jest krystalicznie czysta i czasem widać w niej ryby. Pogoda zapowiada się ładna. Tylko muszki prawie nas zjadły.

<< Dzień szósty | Spis treści | Dzień ósmy >>