początek wyprawy spis treści najciekawsze zdęjcia cieplekapcie.com edit

Dzień ósmy, w którym znowu ruszamy w góry i w końcu śpimy pod dachem

<< Dzień siódmy | Spis treści | Dzień dziewiąty >>

10.06 - Lauvvik

Noc nad rzeką mineła spokojnie. Nie padało jednak wilgoć od rzeki przenikneła do namiotu i przez to było zimno. Co wcale nie wystraszyło muszek. Po śniadanku wyruszyliśmy w dalszą drogę. Dojechaliśmy do Lauvvik i czekamy na prom do Oanes. Przystań promowa wita nas piękną zatoczką z turkusową wodą. Jest ok 18 stopni i chmurki przysłaniają słoneczko.

12.00 - Forsand

Zawineliśmy do Forsand. Zaskoczyła nas droga do tego miasteczka. Można sie tam dostać przez ogromny most. Most ten łączy ze soba dwa brzegi fiordu i nosi nazwę Lysefiordbruna. Wyjeżdżając z jednej skały mamy przed sobą następną a w dole turkusową wode Lysefiordu. Robi to niesamowite wrażenie zwłaszcza, że most nie ma żadnych podpór, jest zawieszony miedzy skałami. W miasteczku znaleźliśmy stacje benzynową i sklep. Oba te niezwykle ważne punkty zostały specjalnie dla nas otwarte przez ich właściciela. Dzięki temu mamy zapas benzyny i jedzonka. Ruszamy dalej w góre Lysefiordu i znów jedziemy przez tunele. Zmierzamy ku Preikestolen.

18.40 - Preikestollenhytta

Pada. Kupiliśmy nocleg w schronisku przy Preikestolen (Preikestolenhytta). Kosztowało majatek 350 NOK za dwa miejsca w sali wieloosobowej. Pani w recepcji chyba nas polubiła bo dostalismy mniejszą część w tej sali, w zasadzie taki malenki pokoik z podwójnym, małżeńskim łózkiem. Na dodatek prysznic jest bez ograniczeń czasowych więc można wziąśc długi gorący prysznic po cieżkim dniu. Wyprawa na Preikestolen była wyczerpująca ale warto było przejść te 8 km. Znów piękno powala nas na kolana. 600 metrów nad fiordem wznosli sie skała. Z półki rozciąga się szeroki widok na Lysefiorden. Morze ma niesamowity, turkusowy kolor. Można poznać, gdzie jest głebiej, a gdzie płycej. Najbliższe skały wyrastające prosto z morza budzą grozę. Pieknie i przerażająco jednocześnie. Droga na sam szczyt nie była bardzo trudna. Pogoda jednak nie była najlepsza. Było chłodno i okropnie wiało zwłaszcza na szczycie. Po zejścu pogoda całkiem się popsuła i zaczeło padać. Właczyliśmy ogrzewanie i zrobiło sie całkiem miło.

<< Dzień siódmy | Spis treści | Dzień dziewiąty >>